Polonia Warszawa: bez dobrego serwisu żaden napastnik nie da Polonii bramek


German Barkovskiy zaliczył mocno przeciętny debiut w Polonii Warszawa. Trudno było mu coś zrobić, gdy nie otrzymywał piłek w polu karnym.

12 września 2026 Polonia Warszawa: bez dobrego serwisu żaden napastnik nie da Polonii bramek
Materiały prasowe Poloni Warszawa

Piątkowy remis 2:2 z Polonią Bytom pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi – zwłaszcza w kontekście debiutu Germana Barkovskiego. Białorusin przez całe spotkanie ambitnie walczył o każdą piłkę, ale w polu karnym rywala właściwie go nie było – bo piłki rzadko tam do niego docierały. Może więc Polonia Warszawa cierpi nie tylko na brak skutecznego napastnika. Może to zespół nie potrafi dostarczyć swojej „dziewiątce” amunicji.


Udostępnij na Udostępnij na

Na mecz z Polonią Bytom wybraliśmy się z jednym konkretnym pytaniem w głowie: jak w debiucie zaprezentuje się German Barkovskiy i czy najnowsze problemy z konstruowaniem ataku w Polonii są tak poważne. Atak (i bramka) to od początku sezonu najsłabsze ogniwa zespołu – napastnicy nie potrafią przełożyć posiadania piłki oraz szans na gole (oprócz tego dotychczasowy bramkarz zawodził w poprzednich spotkaniach).

Polonia Warszawa nie ma napastnika

Kłopoty napastników Polonii Warszawa są widoczne od samego startu sezonu. Po odejściu Łukasza Zjawińskiego powstała gigantyczna wyrwa, której dotychczasowi klubowi następcy nie są w stanie załatać. Kacper Kostorz? Ostatni gol na początku maja, w poprzedniej kolejce odsunięty od składu z powodów sportowo-taktycznych. Z Polonią Bytom nawet nie podniósł się z ławki.

Krystian Tabara? Ma asystę w meczu z Bruk-Betem, fajnie. Jednak nie stanowi realnego zagrożenia dla obrońców rywali, plus to nie jest rasowa dziewiątka, co wie każdy, kto oglądał jego grę w Pruszkowie. Nie bez powodu w klubie czuli potrzebę ściągnięcia bardziej bramkostrzelnej dziewiątki.

German Barkovskiy – ocena debiutu

Dlatego właśnie do Polonii Warszawa został wypożyczony German Barkovskiy. Białoruski napastnik dobrze zna polskie boiska, w Ekstraklasie występował w barwach Puszczy Niepołomice oraz Piasta Gliwice. Nie był to nigdy wirtuoz futbolu. Jest to raczej fizyczny typ napastnika, który z racji na warunki (1,91 m) powalczy z obrońcami. W zremisowanym spotkaniu z Polonią Bytom 2:2 ujrzeliśmy właśnie takiego piłkarza.

Na plus Białorusinowi trzeba zapisać masę podjętych pojedynków w środkowej strefie oraz na 25-30 metrze połowy gości. Zwłaszcza w pierwszych 45. minutach część takich pojedynków skończyła się faulem na jego osobie (a druga część to były zwykłe wywrotki).

Niestety jednak nie wszystkie wygrywał – po pewnym czasie obrońcy nauczyli się podchodzić pod 24-latka i z upływem meczu zaczęli częściej wygrywać te pojedynki.

W rzadkim kontakcie z piłką wypadł mocno średnio

A jak wypadł nowy nabytek gdy miał piłkę przy nodze? Mocno średnio. Pierwszy kontakt z piłką w szesnastce zanotował w dziesiątej minucie. Dodajmy, była to nieudana próba przyjęcia. Dwie minuty później całkiem nieźle utrzymał się przy piłce w bocznej strefie boiska, ale jego dośrodkowanie zostało spokojnie wybite.

Najwięcej pretensji mamy można chyba było mieć do niego za sytuację z 26. minuty. Mimo dobrego przyjęcia futbolówki nie zrozumiał się ze swoim kolegą i fatalnie odegrał, przez co zmarnował obiecującą akcję. Przy jednym przyjęciu zagrał ręką. Oddał dwa strzały, oba zza pola karnego – jeden zblokowany, drugi bardzo groźny (o nim będzie niżej).

Występ przeciętny, ale czy koledzy mu pomogli, aby wypadł lepiej?

Szczerze? Mocno przeciętny występ. Jednak naszym zdaniem problem leży głębiej. German Barkovskiy po prostu nie miał za bardzo okazji zrobić niczego bardziej pożytecznego, ponieważ nie otrzymywał piłek w swoją przestrzeń, jaką jest szesnastka rywala. Tak jak mogliście przeczytać akapit wyżej, German dostawał piłki z boku boiska i bliżej środkowych stref boiska.

Białorusin otrzymał może z trzy-cztery dośrodkowania w szesnastkę. Jedno zostało wybite przez obrońcę (nie miał żadnych szans na dojście), jedno było zdecydowanie za wysokie. Dopiero w samej końcówce meczu doszedł do górnej piłki. Szkoda tylko, że nie zagrał celnie do swoich partnerów, którzy chyba też nie do końca zrozumieli intencji gracza i nie poszli za piłką.

Polonia Warszawa z problemami w środku

Gospodarze mieli spory problem, żeby przedrzeć się środkiem. Widać było, że drużynie ciężko szło konstruowanie składnych akcji. Nawet gole nie padły po zorganizowanych akcjach. Bramka Marcjanika to powtórna wrzutka po wcześniejszym nieudanym dośrodkowaniu z rzutu wolnego w bocznej strefie. Natomiast drugi gol to efekt zamieszania w polu karnym, w którym najlepiej odnalazł się Dave Gnaase.

Polonia Warszawa z uwagi na zmianę personalną na bramce musiała (aby mecz nie zakończył się walkowerem na korzyść gości) wystawić młodzieżowca w środku boiska. Padło na Jakuba Paszkowskiego, który raczej pełnił dotąd rolę rezerwowego. W grze dało się odczuć brak płynności, momentami zbyt chaotyczne rozgrywanie. W dodatku po pierwszej niezłej połowie gospodarze po straconym golu (będącego następstwem babola Kuby Budnickiego) mocno siedli. Zdekoncentrowani, nie prezentowali się już tak dobrze, co też wpłynęło na postawę napastnika.

Trener Piotr Stokowiec: Pozytywnie oceniłbym występ

Zapytaliśmy się zatem trenera Stokowca, jak oceniłby debiut nowego napastnika. Szkoleniowiec ogólnie przyznał, że jest zadowolony z występu Germana. Zwrócił uwagę na niewątpliwie istotny punkt jakim był fakt, że wypożyczony z czeskiego FC Hradec Kralove zawodnik nie miał zbytnio czasu na adaptację z kolegami (Barkovskiy odbył z drużyną dosłownie trzy treningi). Do całości wypowiedzi zapraszamy pod zamieszczony link.

Polonia Warszawa: brak zgrania nie może tłumaczyć braku piłek w pole karne

I poniekąd przyjmujemy takie tłumaczenie. Jednak czy brak zgrania można tłumaczyć tym, że drużyna nie posyła w stronę pola karnego do napastnika praktycznie żadnych piłek? Przecież nikt nie oczekiwał, że 24-latek z miejsca zacznie zagrywać do swoich kolegów no look passy, że będzie odgrywał piętkami. Że z nowymi kolegami będzie rozumiał się bez słów.

Lecz jeśli nawet w debiucie nie jesteś w stanie zagrać właściwie praktycznie żadnej sensownej piłki do kolegi na ataku, to czy to też nie jest poniekąd przyczynkiem problemów, które trawią zespół z Konwiktorskiej w linii ataku?

Wspomnieliśmy o celnym strzale napastnika. Miał on miejsce zza pola karnego, gdzie zrobiło się nieco więcej przestrzeni i Białorusin huknął jak z armaty. Tylko świetny refleks Wojciecha Banasika uratował przyjezdnych. Dla nas jednak to dowód na to, że drużyna nie umiała zrobić prostej rzeczy, jaką jest przetransportowanie piłki do pola karnego. Piłka do boku? Dawali radę, nawet w szesnastce. Ale mądre, dokładne zagranie w strefę od siódmego do jedenastego metra? Nie ujrzeliśmy takiego. Groźna była petarda İlkaya Durmuşa – też zza szesnastki. Przypadek? Domyśl się, drogi Czytelniku.

Z takim podejściem ataku nie zbawi ani German Barkovskiy, ani ktokolwiek inny

Nowy nabytek Polonii Warszawa nie zdążył jeszcze rozwiać wątpliwości. German Barkovskiy, sprowadzony niedawno do klubu jako panaceum na problemy w ataku, w starciu z Polonią Bytom przeszedł bez większego echa. Napastnik oddał jeden celny strzał, ale rzadko dochodził do gry w polu karnym rywala, a i nierzadko przegrywał w starciach z defensorami Bytomia. Rozumiemy późne przybycie do klubu, mało czasu na zgranie. No i w końcu to dopiero pierwszy mecz Białorusina w barwa ja Polonii. Potrzeba czasu. No ale żeby koledzy byli mu w stanie dograć sensowną piłkę w pole karne chyba nie potrzeba miesięcy zgrywania?

Oczywiście, współczesny napastnik nie może tylko czekać na piłkę w polu karnym, jak jakiś klient na zamówienie w restauracji. Z tego wywiązywał się należycie. Niemniej z tego co się orientujemy, podstawowym zadaniem dziewiątek wciąż jest zdobywanie goli. Zdecydowaną ich większość zdobywają z pola karnego, a nie spoza. Dlatego jeśli napastnik Polonii nie będzie otrzymywał odpowiedniego serwisu, to czy to będzie Kostorz, Tabara, German, Herman czy inny Bergman, to obraz gry się nie zmieni. Kibicom pozostaje wierzyć, że z czasem się to zmieni i Polonia Warszawa zacznie czerpać wymierną korzyść z Białorusina w postaci jego goli.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze